
WAGLEWSKI FISZ EMADE MUZYKA MĘSKA
RECENZJA II .
Ciekawy byłem tej muzyki męskiej Waglewskich, tak samo jak każdy z was… Cieszę się, że doszło do tej kolaboracji, bo uważam pana Wojciecha, Fisza i Emade za dobrych muzyków, właśnie przy ich płytach spędziłem mnóstwo czasu, a album producencki Emade to swego czasu najczęściej odpalana płyta w moim odtwarzaczu. Muzyka męska mnie jako odbiorcę wprawia w stan hipnozy, od pierwszej sekundy do ostatniej. Podoba mi zarówno warstwa tekstowa, jak i muzyczna. Szaleję za kawałkiem “Wakacje”, “Dziób pingwina”, “Majty” i “Władcą kół”. I choć to muzyka męska, to jednak delikatna, czuła, idealna do słuchania w tramwaju, podczas sprzątania, gotowania lub picia wina z przyjaciółmi lub swoją drugą połową. Waglewscy spisali się na piątkę, płyta na pewno nie znudzi się po pierwszym przesłuchaniu, jest to z pewnością materiał, do którego będzie się wracało i to nie raz… dwa… trzy…